Jesteśmy razem. My. Skuterowcy. Te krótkie chwile, gdy zatrzymujemy się obok siebie na "światłach", mijamy na trasie, spotykamy w pubie, opowiadamy o przeżyciach ostatnich dni. Jesteśmy prawdziwą wspólnotą, zjednoczeni cienką nicią porozumienia, która zarazem łączy, jak i oddziela od innych - nas, pasjonatów dwóch kółek. Te ciepłe uśmiechy, podobny zapał w oczach, zrozumienie dla szalonych wybryków i "dwustu na godzinę na tym, wiesz, nowym, równym odcinku katowickiej". Jesteśmy razem. Czujemy ten sam żal i ból, gdy ktoś odchodzi na wieczyste autostrady. My wiemy. Życie, które wybraliśmy - intensywne i szalone, może skończyć się szybciej, mamy tę świadomość. Narażeni na ciosy blaszanych katamaranów, zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze uda się uciec przed nieostrożnym kierowcą samochodu, nie zawsze da się radę ominąć plamę oleju, czy zmieścić w winklu. Zdecydowaliśmy się na to ryzyko, w zamian dostaliśmy wiele, choć cena czasami taka wysoka. Odchodzą znajomi, przyzwyczajamy się do tego, że ciągle ktoś, a jednak wciąż nie umiemy się pogodzić, gdy - przez głupotę lub złośliwość - ginie kolejny przyjaciel. Chcemy z nim być, jechać razem ostatni raz. Potem mówimy przez łzy, że już nigdy nie pojedziemy na żaden motocyklowy pogrzeb, choć wiemy, że nie uda się tego dotrzymać.
Witamy
NIGHT RIDERS SCOOTER URS
Stage6 Downhill
Myslac o nazwie Stage6 od razu przychodzi do glowy firma zajmujaca sie produkcja czesci tuningowych. Druga mysl to moze byc Stage6 Team, ale oto niespodzianka.. Stage6 Downhill - czyli team jezdzacych na deskorolkach!
Quad znajomego, skradziony w nocy 23-24 lipca. Pojazd charakterystyczny - po mocnym tuningu.
Znaki szczególne:
- butla z podtlenkiem azotu (NOS) zamontowana przy tylnym wahaczu
- przedłużony o ok.30cm tylny wahacz
- lakier podejrzewam może być zmieniony w najbliższym czasie
- 10 calowe felgi ITP
- miał założone opony terenowe wyższe od tych widocznych na fotkach
- z tyłu zamontowana tablica "BEAST"
- spalona jedna przednia żarówka
- zamontowane lusterka (na zdjęciach ich nie ma)
- charakterystyczny baardzo baaardzo głośny wydech słyszalny w promieniu ok.1,5 km
- quad był przerabiany na pokazy i wyścigi na 1/4 mili,piekielnie szybki i nietuzinkowy wyglądem,jak już napisałem robiony na pokazy i wystawy,jedyny taki na globie
QUADA WIDZIANO OSTATNIO NA STARYCH WŁOCHACH W GODZINACH OK. 21-22
Szuka właściciel MACIEK - 600-40-50-35
Pomagamy Ponieważ był to quad taty naszej koleżanki PROSIMY O POMOC
WSPOMAGAMY Z TĄ AKCJĄ SQTERY.COM
FOTKI MOZESZ OBEJZEC NA FORUM.!
Jest to jeżdżenie na tylnim kole, zwane także jazdą `na gumie` lub `na kole`. Aby robić wheelie skuterem nie potrzeba dużej mocy silnika. Najważniejsza jest technika. Naukę zaczynamy o podrywania przedniego koła przy małej prędkości. Polega ono na dodaniu gazu, szarpnięciu przodu skutera do góry i nieznacznym przechyleniu się do tyłu. Wszystkie te ruchy muszą być oczywiście odpowiednio zsynchronizowane. Gdy już toczymy się na tylnim kole najważniejsze jest złapanie równowagi. Przód maszyny musi być na odpowiedniej wysokości. Ważne jest odpowiednie balansowanie ciałem, aby nie przewrócić się na bok. Gdy za bardzo odkręcimy manetkę jedyną deską ratunku, aby nie polecieć na plecy jest tylni hamulec. Naprawdę ratuje życie ;-)
12 o'clock
W Polsce znane pod nazwą `dwunastka`. Jest to pionowe wheelie. Do wykonania tego tricku potrzebny jest tzw. 12bar, czyli stelaż zamontowany na tyle skutera. Ewolucję tą wykonujemy przy jak najmniejszej prędkości. Jadąc POWOLI na kole przechylamy się nieznacznie do tyłu, bardzo lekko wciskając hamulec. Gdy czujemy, że stelaż jest o milimetry od dotknięcia asfaltu, TROSZKĘ mocniej naciskamy `hebel`, aby zmniejszyć siłę uderzenia 12bar�u o ziemię. Chwilę później nasłuchujemy charakterystycznego tarcia metalu. Jadąc w pionie trzeba uważać, aby nie przewrócić się na bok.
Stand Up Wheelie
Jest to wheelie na stojąco. Poderwanie przedniego koła jest bardzo łatwe. Jadąc ok. 10 km/h na stojąco (nogi na podnóżkach pasażera) dodajemy trochę gazu i szarpiemy kierownicę. Gdy już jesteśmy `w powietrzu` tak balansujemy ramionami i tułowiem, aby nie przewrócić się na bok. Stand Up Wheelie pozwala na poderwanie skutera na koło nawet przy najwyższych prędkościach.
Flamingo
Kolejne udziwnienie wheelie. Wskakujemy na siedzenie pasażera (lub na 12Bar) i robimy tzw. `jaskółkę`. Tak jak w Stand Up Wheelie poderwanie przedniego koła nie nastręcza zbyt dużego problemu. Jadąc ok.10 km/h dodajemy gazu i szarpiemy kierownicę. Gdy już toczymy się na jednym kole balansujemy nogą (tą, którą mamy w powietrzu :) ), aby nie przewrócić się na bok.
Crossed Up Wheelie
Znane także pod nazwą `High Chair`. Ten trick wymaga wygimnastykowanego ciała. Jest to wheelie z nogami na kierownicy. Polecam zakładać nogi na kierownicę przy około 25 � 30 km/h. Gdy nasze nogi będą już w odpowiednim miejscu zwalniamy do ok.7-8 km/h. Poderwanie przedniego koła to nie lada problem. Skuter bez tuningu może sobie nie poradzić. Dodajemy gazu na maxa i mocno przechylamy tułów oraz głowę do tyłu. Jadąc na kole balansujemy górnymi partiami ciała. Wysoki poziom trudności.
Can Can
Podrywamy skuter tak jak w Stand Up Wheelie. Gdy już jedziemy na stojąco na tylnim kole zabieramy jedną z nóg z podnóżka pasażera, przekładamy ją na drugą część skutera i trzymamy ugiętą w powietrzu. Gdy nasze nogi będą po jednej stronie skutera całe ciało przechylamy w drugą stronę.
Wheelie Bar
Jadąc ok. 10 km/h zakładamy jedną nogę na 12 Bar, drugą zaś na podnóżek pasażera. Poderwanie skutera jest dość łatwe. Wystarczy dodać gazu i szarpnąć kierownicę. Jadąc `na kole` balansujemy górnymi partiami ciała.
Apehanger
Do wykonania tej ewolucji potrzebny jest 12 Bar oraz silny biceps. Robimy wszystko tak jak w 12 o�clock � u. Gdy już jedziemy w pionie ściągamy nogi z podnóżek pasażera i kładziemy je na asfalt. Ważne w tym tricku jest odpowiednie rozłożenie wagi. Za duży nacisk na np. prawą stronę skutera spowoduje przewrócenie się skutera na prawo.
Circles
Są to kółka na tylnim kole. Robiąc wheelie przy małej prędkości przechylamy się mocno w bok. Przednie koło musi być w dużej odległości od ziemi (ale bez przesady ). Warto przed nauką opanować wolną gumę do perfekcji, gdyż Circles Wheelie polega na obracaniu się właśnie przy jeździe na wolnej. Trick ten wymaga dużego wkładu od jeżdzącego. Jeden z najtrudniejszych tricków na skuterze.
Stoppie
Zwane także "Endo" lub bardziej spolszczona wersja - "Stójka". Polega na postawieniu skutera na przednie koło. Jadąc ok. 20 - 25 km/h mocno wciskami przedni hamulec, (ale z wyczuciem) i przechylamy się do przodu. Trick stosunkowo prosty w wykonaniu.
Rolling Stoppie
Trick ten polega na przejechaniu jak najdłuższej odległości na przednim kole. Jadąc V-maxem "odbijamy się" od siedzenia (tak, aby tylni amortyzator zanurkował). Gdy czujemy, że amorek wypycha skuter do góry mocno naciskamy przedni hamulec i przechylamy się do przodu. Gdy skuter wystrzeli w górę popuszczamy powoli dzwignie hamulca (ale nie puszczamy jej całkiem!).
180 Stoppie
Trick bardzo trudny do wykonania. Do zrobienia tej ewolucji musimy mieć perfekcyjnie wyćwiczone Rolling Stoppie. Jadąc ok. 30 km/h stawiamy skuter na przednim kole. Gdy zwolnimy do około 15 km/h mocno ściskamy maszynę łydkami przechylając się w określoną stronę, zaś skręcając kierownicę w stronę przeciwną. Gdy czujemy, że skuter zaczyna się obracać troszkę mocniej przyciskamy przedni hamulec (ale nie za mocno !). W fazie końcowej tego tricku (gdy skuter jest obrócony o około 120-130 stopni) chwytamy mocno kierownicę i "siłowo" dokańczamy półobrót.
Crossed Up Stoppie
Kolejne udziwnienie stoppie. Dokładnie tak jak w Crossed Up Wheelie zakładamy nogi na kierownicę skutera. Jadąc ze średnią prędkością (najlepiej ok. 50 km/h) mocno (ale z wyczuciem) naciskami przedni hamulec i robimy Rolling Stoppie. Trick bardzo niebezpieczny (gdy przesadzimy z przednim hamulcem nie ma jak się ratować ).
Christ Air
Znane także pod nazwą `Stand Up Seat` lub `Jezus`. Jadąc ok. 35 - 40 km/h wskakujemy na siedzenie kierowcy (polecam mieć czyste buty ), puszczamy kierownicę, prostujemy ciało i rozpościeramy ramiona. Wystarczy tydzień ciągłych ćwiczeń, aby opanować ten trick. Najważniejsze jest przełamać strach.
Burnout
Popularne `palenie gumy`. Trick bardzo łatwy w wykonaniu. Odpalamy skuter, naciskamy przedni hamulec (tak, aby zablokować przedni hamulec), odciążamy tył skutera, i odkręcamy manetkę na maxa. Przy słabszych skuterach potrzebne będzie lekkie podniesienie koła. Po kilku sekundach czujemy charakterystyczny zapach spalonej gumy.
Rolling Burnout
Jest to palenie gumy w czasie jazdy. Ewolucję tą najlepiej jest wykonywać na piasku. Jadąc ok. 3 - 5 km/h (jak najwolniej) odciążamy tył skutera, lekko naciskamy przedni hamulec i odkręcamy manetkę. Gdy czujemy, że tylnie koło straciło przyczepność troszkę puszczamy klamkę przedniego hebla. Teraz pozostaje tylko utrzymanie równowagi, gdy tył skutera `lata` na boki.
Maxxis Endurocross Las Vegas & Red Bull Last Man Standing - Teddy T.Błażusiak
Tadeusz Błażusiak , mistrz Polski i zawodnik fabryczny KTM sprawił ogromną niespodziankę wygrywając zawody Maxxis Endurocross w Las Vegas. Błażusiak pokonał największą gwiazdę tej dyscypliny Anglika Daviga Knighta też z teamu KTMa. Te zawody są największe w USA i jedne z najważniejszych na świecie zawodów łączących motocross i enduro. Knight jest uważany za mega gwiazdę dyscypliny ,startuje tylko w wybranych przez siebie zawodach, wygrał Erzbergrodeo w 2005 i 2006 a w tym roku zwyciężył Błażusiak , na starcie stanęło ponad 300 zawodników ,których dopingowało około 30 tysięcy widzów.
Błażusiak miał ogromnego pecha w kwalifikacjach (spadła mu opona z felgi). Lecz wystartował w wyścigu ostatniej szansy awansując do finału. W finale po pierwszym zakręcie był tuż za Knightem. Pod koniec wyścigu Błażusiak zaatakował Knighta i wyprzedził go na jednym z zakrętów, następnie odszedł na 15 metrów i wygrał zawody.
Przypominam ,że Błażusiak startuje w enduro od zaledwie pół roku a już wygrał takie zawody. :) Błażusiak odnosił wcześniej sukcesy także w trialu :)
Red Bull Last Man Standing - Teksas
Mogę jeszcze dodac ,że Tadeusz Błażusiak wygrał Red Bull Last Man Standing w Teksasie . Te zawody są uważane za kultowe i przeznaczone tylko dla najlepszych na świecie. W tym sensie są podobne do Erzbergrodeo o których już pisałem. Trasa jest ulokowana w naturalnym terenie jest na niej wiele bardzo zaskakujących i zarówno trudnych przeszkód , między innymi 1,5 metrowe bloki skalne ,przez które trzeba było przeskakiwać. Finał składał się z dwóch etapów : Dziennego , na trasie o długości 40 mil oraz nocnego na tej samej trasie ,tyle że jeżdżonej pod prąd. Na starcie stanęło 200 najlepszych jeźdźców z całego świata , w tym Knight. Do finału awansowało 100 najlepszych zawodników. Pierwsze miejsce po czasówce (rozegrana na płaskim terenie) zajmował Knight, drugi był Błażusiak. Po starcie do rajdu dziennego obaj ci zawodnicy szybko uciekli reszcie stawki. Jechali bark w bark, licząc na drobny błąd rywala. Błażusiak objął prowadzenie i uciekł Knightowi, jednak w lesie pomylił drogę i Brytyjczyk znów był pierwszy. Polak raz jeszcze go dogonił i odtąd jechali razem.